Niecodziennik

April 19, 2008

Utknął na 40 godzin w windzie…

Filed under: Społeczeństwo — admin @ 10:57 am

40 godzin w windzie - 3 minutowa “etiuda filmowa”

April 16, 2008

Noebuirokracja

Filed under: Kabaret, Społeczeństwo — admin @ 10:29 am

…przyplątało się mailem:

Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo
źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił
znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i
powiedział:
- Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci
szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt
po parze. A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz.
Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce,
bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i
obiecał spełnić wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i
płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
- Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?
Noe odpowiedział: Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć
podanie o budowę. W urzędzie myśleli, że chce budować stajnię dla
baranów. Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla
baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary
nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć.
Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni
w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki
zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie
są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, że
będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy
psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z
województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie
potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się
do dymisji.
Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak
otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według
przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech
urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych. Z
drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze
względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale
nie
dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska,
najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moją
wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych
drzew,
przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko mówiąc -
dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do
budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.
Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacić wg. taryfy, to rozpoczęli
strajk, tak że budowa arki znów się odwlekała. W międzyczasie zacząłem
sprowadzać zwierzęta. Tylko że wmieszał się związek ochrony zwierząt i
zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr. 733/6/987) transportu
jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel transportu tych
zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci
sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A
działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia
do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt.
Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu, twierdząc, że
buduje prywatne zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę
spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś deszcz.
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w
niebo i powiedział: Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już
zniszczyć ludzkości?
Bóg odpowiedział:
- Nie trzeba. To załatwi biurokracja.